{"product_id":"patrycja-prochot-sojka-baj-o-duzenie-9788363906566","title":"Baj-o-duzenie","description":"Gabriele wrocila do Glucholaz piec lat po wojnie. Tam, dokad wyjechala, miala duzy dom z ogrodem, rodzine, nowe wspomnienia i koszmary, ktore wychodzily z niej kazdej nocy. Zeby nie uciekac, musiala wrocic i stawic czola przeszlosci. Po tym jak pewnego majowego popoludnia na drodze z Konradsthal do Ziegenhals umarlo Niebo, cialo Gabriele stalo sie kruche jak porcelana. Pekalo przy nieco mocniejszym dotknieciu i zrastalo sie miesiacami. Kiedy znaleziono ja naga i okaleczona, jej rodzice uznali to za kare i dobrodziejstwo Boga. Nie zlorzeczyli, nie przeklinali. Tamtego majowego dnia uwierzyli, ze Niebo znowu istnieje. Bog pochyla sie nad ich narodem i okazuje jakies zainteresowanie. Po przyjezdzie do Glucholaz Gabriele otworzyla sklad z porcelana. Tylko wsrod kruchych i delikatnych przedmiotow czula sie bezpiecznie. Ludzie, ktorzy wchodzili do sklepu, znizali glos do szeptu. Slowa nawet za glosno wypowiadane mogly zabolec. Doktor Dietmar Vogel ze szpitala w Berlinie rozkladal bezradnie rece. - Nie mam dla ciebie recepty. Musisz oswoic miejsce, w ktorym bedziesz zyla i przyzwyczaic do siebie ludzi, na ktorych bedziesz zdana. Ale Gabriele wolala wrocic do miejsca, ktore znala najlepiej, ktore doswiadczylo ja zlem i ktore juz bardziej nie mogloby jej skrzywdzic. To bylo prawdziwe dobrodziejstwo, ktos taki jak Andrzej. Poznala go po powrocie do Glucholaz. Zaraz po wojnie osiedlil sie w miescie. Przyjechal z okolic Tarnopola. Pracowal w piekarni Jana, chociaz Jana juz od dawna w Glucholazach nie bylo. Zostal po nim czerwony budynek z cegly i tuz przy wejsciu figurka sw. Klemensa, patrona piekarzy. W srodku budynku, wbrew wojnie, zachowaly sie piece piekarnicze, stare wagi, dzielarka reczna do chleba, kajzerowka i maszyny do trzepania jutowych workow na make. Kiedy Andrzej wszedl po raz pierwszy do piekarni, pachnialo w niej jeszcze chlebem. Na scianach wisialy dyplomy piekarskie i czeladnicze. Na stole w malym kantorku na tylach budynku lezaly dokumenty. W rownym szeregu poukladane byly rachunki i liczne kwity za sol piekarnicza, za make z mlyna, za jego dostawe i wiele innych, ktorych splate wstrzymala wojna. Wujek Gabriele kilka lat po wojnie dostal od Jana kartke. Piekarz mieszkal gdzies w okolicach Dusznik. Nigdy nie wrocil do Niemiec. Wypiekal chleb, zalozyl rodzine. Raz, a moze dwa razy przyjechal do Glucholaz. Mial nadzieje, ze spotka kogos znajomego, ale w dawnym Ziegenhals zostalo tylko kilka rodzin. Jan zaczal zyc na nowo i to nowe zycie nie potrzebowalo dawnych zmarszczek. Gabriele pamietala o cudzie piekarza. I kiedy po latach ponownie zajrzala w okno piekarni, zobaczyla tam Andrzeja. Nie mogla oderwac wzroku od jego wielkich i silnych dloni. Skoro ocieral sie o cud - pomyslala - moglaby w niego uwierzyc. Piekarz pokochal Gabriele od chwili, gdy po raz pierwszy ja zobaczyl. Wbrew temu, co gadali ludzi, ze wiecej jest w niej smutku niz zycia, bardzo szybko poprosil ja o reke. Kiedy juz zgodzila sie zostac jego zona, postanowil odwiedzic swojego przyjaciela, od ktorego bardzo wiele zalezalo.","brand":"Mamiko","offers":[{"title":"Used - good","offer_id":53133645054294,"sku":"9788363906566-G","price":15.02,"currency_code":"EUR","in_stock":false}],"thumbnail_url":"\/\/cdn.shopify.com\/s\/files\/1\/0925\/5829\/5382\/files\/product_image_9788363906566_1_0c36e05f-aaa2-410b-9dcc-38e420b3b9a8.jpg?v=1781604967","url":"https:\/\/www.momoxbooks.com\/products\/patrycja-prochot-sojka-baj-o-duzenie-9788363906566","provider":"momoxbooks","version":"1.0","type":"link"}